Kiedy byłam małą dziewczynką, moi rodzice ochrzcili mnie, świadcząc przed księdzem i kościołem , że będę wzrastała w wierze znając Boga.
Dzisiaj, z perspektywy czasu, moge powiedziecć, że znałam Boga tylko umysłem, nigdy sercem. Zawsze czułam, że jest jeszcze coś wiecej niż „schematowy“ Bóg z niedzielnych mszy czy lekcji religii, ale nie wiedziałam jak go odkryć.
Aż do wakacji 2008 roku, kiedy to znajomi opowiedzieli mi o Biblii i o Jezusie, jakiego nigdy wcześniej nie znałam. To oni wzbudzili moją ciekawość i dzięki nim zaczęłam zadawać pytania. Co więcej, spowodowali, że musiałam zmienić moje dotychczasowe myślenie o Bogu. Zaczęłam czytać Biblię żeby samej odkryć prawdę. To oni zabrali mnie pierwszy raz do chrześcijańskiego zboru. Tam po raz pierwszy usłyszałam o kursie ALFA. Jak tylko nadarzyła się okazja, zapisałam się na niego. Na kursie spotkałam ludzi, którzy byli w trakcie „podróży“ tak jak ja, oraz ludzi, którzy już oddali swoje życie Jezusowi. Podczas spotkań zaczęłam zauważać zmiany w sobie. Moje modlitwy nabrały innego charakteru. Nie było to już bezmyślne recytowanie kościelnych regułek, ale prawdziwa konwersacja z Bogiem. Zaczęłam dzielić się swoimi myślami i troskami z Jezusem. Byłam zaskoczona, że On właściwie słucha i odpowiada.
Zawsze uważałam, że każdy powinien ponosić konsekwencje swoich czynów. Dlatego na początku trudno było mi pojąć, że Jezus umarł za MOJE grzechy, że jedna kropla Jego krwi zmyła je bezpowrotnie. Cokolwiek bym nie zrobiła, Boża miłość pozostanie niezmieniona. Świadomość tego jest zniewalająca! Ten ogrom Bożej miłości i Jego codzienna łaska powodują, że czasami zastanawiam się – czy ja na prawdę zasługuję na to?
Jesienia 2009 roku zdecydowałam ochrzcić się jako symbol mojego oddania Jezusowi, i że akceptuję Go jako mojego zbawcę. Chcę wzrastać w Nim i z Nim. Ciagle jestem w trakcie odkrywania, ale wiem, że nie jestem sama. Duch Święty towarzyszy mi, by mnie wspierać w moich wzlotach i upadkach. Wiedzie mnie On w kierunku nowego, lepszego życia…